Forum www.radiosondy.fora.pl Strona Główna www.radiosondy.fora.pl
Obserwacje i łowy - radiowe sondy meteo.
 
 FAQFAQ   SzukajSzukaj   UżytkownicyUżytkownicy   GrupyGrupy   GalerieGalerie   RejestracjaRejestracja 
 ProfilProfil   Zaloguj się, by sprawdzić wiadomościZaloguj się, by sprawdzić wiadomości   ZalogujZaloguj 

N4120205, N4050499 jako lekarstwo po walce przy N4230623

 
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum www.radiosondy.fora.pl Strona Główna -> Znalezione (albo i nie)
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Andbi




Dołączył: 08 Lip 2017
Posty: 118
Przeczytał: 18 tematów

Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Celestynów

PostWysłany: Pią 12:04, 23 Mar 2018    Temat postu: N4120205, N4050499 jako lekarstwo po walce przy N4230623

Okoliczności znalezienia tych dwóch sond wymagają ode mnie jednak niestety dłuższego wyjaśnienia. Nie zrażajcie się. Warto. Zastanawiam się tylko, czy to tylko mnie przytrafiają się takie rzeczy?
Do szukania tych dwóch sond skusili mnie Koledzy. Byłem tak zdruzgotany po wyprawie po sondę N4230623, której podjęcie jest opisane w relacji Adama SP5RZP:

http://www.radiosondy.fora.pl/znalezione-albo-i-nie,18/185-n4230623-debowce-gm-mrozy-15-03-2018-12z,3745.html

Jest to niejako uzupełnienie jego relacji widziane z drugiej strony.
Przed wyjazdem wykonałem parę telefonów, bo dziwiło mnie, że nie ma żadnego znaku po upadku sondy. To, że ja nie zostawiam znaku, to już koledzy wiedzą (przygotowuje się do egzaminów) ale za to szybko odznaczam ją w bazie. Dzwoniłem do „Sąsiadów”, czy ktoś się wybiera po sondę? Do głowy mi nie przyszło że Adam może biegać bez śladu. Sprawdzałem na forum i tu zawaliłem sprawę, bo Adama info było na drugiej stronie, której nie zauważyłem. W sumie, ta zbieżność sytuacji spowodowała, że miałem przez to mnóstwo problemów. Kiedy dojeżdżałem widziałem jakiś samochód, było daleko, był ciemny a że to Adama, to do głowy mi nie przyszło. Nie jechałbym dalej, bo i po co. Nawet nie wiedziałem że to Jego rewir. Uważałem, że to nieznany łowca. Przyznaję teraz, że głupio kombinowałem, bo pomyślałem, że moje Subaru pojedzie na miejsce i będę pierwszy. Życie szybko zweryfikowało taki pogląd. W swej lekkomyślności objechałem drogą polną i brakowało mi 100m kiedy zapadłem się w miękkie torfowisko. Wiele razy próbowałem „przód, w tył”. Pogarszał sprawę lód na głębokości 20 cm. Samochód obsiadł na brzuchu.



Nijak się nie da wyjechać. Dodatkowo sondy nie było słychać. Postanowiłem pójść po Człowieka z traktorem. Skracałem drogę przez bagienne łąki. Tam kilkukrotnie straciłem zassanego gumowca i wdepnąłem nogą w błoto. Dżinsy ubłociłem torfem do kolana. Włożyłem ubłoconą stopę w gumiaka i szedłem dalej. Wtedy mokre skarpetki zaczęły zjeżdżać mi do czubka buta aż nie dało się iść. Zdjąłem je i szedłem dalej gołą stopą w bucie. Wtedy zaczął mi się haczyć paznokieć, aż w połowie pękł i zalał się krwią. Już nie było metody na stawianie stopy. Cudem doszedłem a stawiałem nogi jak koślawy dziad. Z powrotem to już przywiózł mnie ciągnik. Zanim dojechał na miejsce to ugrzązł, więc facet poleciał do domu po drugi ciągnik.



Trwało to blisko godzinę. Przyjechał jak było całkiem ciemno ale już taki potężny o szerokich kołach że bez wysiłku wyciągnął moje Subaru i Ursusa. Trwało to do godz. 18.45. Rolnikowi z radością dałem stówę, że mnie uwolnił. Niepotrzebne było to wszystko. Kiedy wróciłem ubłoconym samochodem do domu żona tylko spojrzała i pokiwała głową. Postanowiłem na razie zapomnieć o tym hobby. Musze odpocząć.
Upłynęło 4 dni. Koledzy dzwonią: -leć, blisko ciebie ląduje. Pojechałem po pierwszą do Mlądza. Wcześniej przedzwoniłem do Sąsiadów, stąd wiedziałem, że nikt jej nie podejmie, tylko ja. Była na krawędzi lasu. Balon wysoko zaczepiony na gałęziach na wys. 20 m, sonda na ziemi. Zauważyłem ją tylko dlatego, że świeciła jak lustereczko. Kiedy chciałem to sfotografować za chwilę to już się nie dało uzyskać tego efektu, bo słońce inaczej się ustawiło.



Zerwałem ją a małe resztki balonu zostały wysoko na smukłej brzozie. Kiedy wróciłem do domu widzę żonę jako nastroszonego tyranozaura. - O, koniec. Mam przed sobą „ciche dni”.

Następnego dnia rano 6.30 budzi mnie telefon od Michała SP5OSP (dobrze, że żona już poszła do pracy): - sonda ci spadła koło domu. - Leć! - Kurde, rzeczywiście. W prostej linii 2,2 km.



Za 10 minut byłem na miejscu. Leżała na ziemi prawie nie widoczna a szpulka niestety zaczepiła się w gałęziach.



Szybkie zwijanko, powrót, mycie, golenie i do pracy na 8.00. Uf!!!!


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
SP8XXT




Dołączył: 01 Kwi 2016
Posty: 1159
Przeczytał: 24 tematy

Pomógł: 5 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Pią 12:18, 23 Mar 2018    Temat postu:

Gratulacje z podjęcia sondy Wink Wiem co się dzieje na polnych drogach i ja zostawiam auto na drodze utwardzonej Smile a miałem nauczkę .Wczoraj z buta to zrobiłem jakieś 8 Km w poszukiwaniu sond było mokro .

Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Wyświetl posty z ostatnich:   
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum www.radiosondy.fora.pl Strona Główna -> Znalezione (albo i nie) Wszystkie czasy w strefie CET (Europa)
Strona 1 z 1

 
Skocz do:  
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach

fora.pl - załóż własne forum dyskusyjne za darmo
Powered by phpBB © 2001, 2005 phpBB Group
Regulamin